<i>Próbne egzaminy,</i><br> presja i konflikty w domu.

Próbne egzaminy,
presja i konflikty w domu.

Czyli jak nie dolewać oliwy do ognia, gdy napięcie rośnie.
W wielu domach okres matury i egzaminu ósmoklasisty wygląda mniej więcej tak:

Nastolatek siedzi nad książkami.

Rodzic chodzi po domu trochę bardziej zestresowany niż zwykle.


W powietrzu unosi się pytanie: „Czy wszystko jest już powtórzone?”

I wtedy zaczyna się bardzo klasyczny dialog wychowawczy:

- „Powinieneś więcej się uczyć.”

- „Uczę się!”

- „Nie wygląda.”

- „Bo ciągle mnie sprawdzasz!”

I nagle w domu pojawia się napięcie, które nie ma nic wspólnego z matematyką ani językiem polskim.


Z punktu widzenia psychologii to bardzo typowa sytuacja.

Kiedy ludzie są pod presją, ich układ nerwowy działa w trybie podwyższonej czujności.

Łatwiej o irytację, szybciej pojawiają się ostre słowa, trudniej o cierpliwość.

Dotyczy to zarówno nastolatków, jak i dorosłych.


Z punktu widzenia neurobiologii sprawa jest jeszcze ciekawsza.

Kiedy poziom stresu rośnie, aktywuje się ciało migdałowate – część mózgu odpowiedzialna za reakcję zagrożenia.

A kiedy ono przejmuje stery, kora przedczołowa, ta odpowiedzialna za spokojne myślenie i rozsądne rozmowy, ma chwilowo… mniej do powiedzenia.

Czyli w skrócie: im większe napięcie, tym łatwiej o emocjonalne reakcje zamiast spokojnej rozmowy.

Dlatego w okresie egzaminów w wielu rodzinach konflikty pojawiają się częściej niż zwykle.


I tu pojawia się najważniejsze pytanie wychowawcze: co zrobić, żeby nie dolewać oliwy do ognia?

Pierwsza zasada jest zaskakująco prosta.

Nie zaczynaj rozmowy w momencie największego napięcia.

Jeśli dziecko właśnie wyszło z trudnego sprawdzianu albo jest w trakcie nauki, to moment na analizę strategii życiowej raczej nie jest idealny.


Druga rzecz to coś, co psychologia komunikacji nazywa obniżaniem temperatury rozmowy.

Zamiast zdania: „Musisz się bardziej postarać” lepiej działa: „Widzę, że to jest dla Ciebie trudny czas, denerwujesz się.”

To zdanie nie ocenia. Ono uznaje emocje.


Trzecia rzecz dotyczy pedagogiki i wychowania.

W okresie egzaminów wielu rodziców ma poczucie, że muszą bardziej kontrolować sytuację.

Tymczasem badania nad motywacją pokazują, że w wieku nastoletnim znacznie lepiej działa poczucie odpowiedzialności niż poczucie kontroli.

Im bardziej młody człowiek czuje, że to jego proces, tym większa szansa, że rzeczywiście się zaangażuje.


Na koniec warto pamiętać o jednej rzeczy.

Egzaminy są ważne. Ale atmosfera w domu jest ważniejsza.

Bo nawet jeśli stres związany z egzaminami minie za kilka tygodni, to sposób, w jaki ludzie traktują się w trudnym czasie, zostaje w relacjach na dużo dłużej.

Czasem najlepszą strategią wychowawczą nie jest dodanie kolejnego argumentu. Czasem jest nią po prostu odłożenie zapałki, zanim pojawi się ogień.

Anna Wołyniak

Autor:

Anna Wołyniak

Psycholog

Zobacz więcej wpisów autora

Dołącz do nas!

W Mózgotece zmieniamy sposób, w jaki młodzi ludzie odkrywają swoje możliwości.

Wypełnij formularz kontaktowy

Jestem: