<i>Egzaminy próbne</i><br> bez dramatu - jak na nie patrzeć?

Egzaminy próbne
bez dramatu - jak na nie patrzeć?

Egzamin próbny poszedł… różnie.
Albo dobrze, ale „mogło być lepiej”.
Albo źle i teraz mózg krzyczy: „Matura mnie zje”.
Spokojnie. To tylko próba. Dosłownie.
Po co są egzaminy próbne?

Nie po to, żeby:

  • udowodnić, że się nie nadajesz,
  • porównać się z kolegą z ławki,
  • stwierdzić „już po mnie”.

Są po to, żeby:

  • sprawdzić, gdzie uciekają punkty,
  • oswoić stres i formułę egzaminu,
  • zobaczyć, co jeszcze warto poprawić.

To narzędzie, nie wyrok. Wynik to informacja, nie ocena Ciebie.

Liczba punktów mówi:

  • co działa,
  • co nie działa,
  • co warto zmienić w nauce.

Nie mówi:

  • kim jesteś,
  • jaką masz wartość,
  • czy „dasz radę w życiu”.

Serio. Matura nie ma aż takiego ego.


Jak mądrze przeanalizować egzamin próbny?

Zamiast przeżywać:

1. Sprawdź, które zadania były do zrobienia, ale stres zrobił swoje.
2. Zaznacz typy zadań, które się powtarzają.
3. Oddziel braki w wiedzy od błędów z pośpiechu.

To właśnie tu są najłatwiejsze punkty do odzyskania.


A jeśli poszło słabo?

To nie sygnał: „nie umiem”.

To sygnał: „jeszcze nie”.

Lepsze słaby próbny teraz niż zaskoczenie na właściwej maturze.

Próbne są po to, żeby popełniać błędy - legalnie i bez konsekwencji.


Zapamiętaj:

Egzamin próbny to symulacja, nie rzeczywistość.

Im więcej wyciągniesz wniosków, tym mniej dramatu później.

A drama?

Zostaw ją serialom. Nie arkuszom

Anna Wołyniak

Autor:

Anna Wołyniak

Psycholog

Zobacz więcej wpisów autora

Dołącz do nas!

W Mózgotece zmieniamy sposób, w jaki młodzi ludzie odkrywają swoje możliwości.

Wypełnij formularz kontaktowy

Jestem: