
To jedno z tych zdań, które rodzic wypowiada z lekką rozpaczą i kubkiem zimnej kawy w ręku:
Spokojnie. To nie jest bunt totalny, lenistwo ani zapowiedź przyszłego bezrobocia. To jest stan układu nerwowego, nie cecha charakteru.
Jedziemy po kolei - merytorycznie, ale po ludzku.
Neurobiologia (czyli mózg mówi: „mam dość”)
Najczęściej „niczego nie chce” oznacza:
Układ nerwowy dziecka nie jest w stanie chcieć, bo:
To nie opór. To zamrożenie.
Zgodnie z psychologią rozwojową (czyli normalne etapy w życiu człowieka) „Nie chcę nic” często pojawia się u:
W każdym z tych etapów to sygnał przeciążenia, nie braku motywacji.
To są zdania, które dokładają napięcia, a nie je zdejmują.
Gdy mózg jest przeciążony, wybór paraliżuje.
Zamiast: „Co chcesz robić?”
Powiedz: „Teraz ja wybieram. Możesz być obok.”
To jest regulujące, nie dominujące.
Często „nic” oznacza:
Zrób:
Mózg potrzebuje resetu, nie atrakcji.
Nie zabawę roku.
Nie projekt edukacyjny.
Tylko coś, co nie wymaga chcenia.
Przykłady:
Ręce często uruchamiają mózg.
To bardzo EFT-owe.
„Widzę, że jesteś zmęczony i nic cię teraz nie ciągnie.”
Nie: „Jesteś marudny.”
Dziecko czuje się zrozumiane, a to obniża napięcie.
Brzmi banalnie, działa zawsze:
Bardzo często „niczego nie chce” znika po:
To nie wychowanie. To fizjologia.
A jeśli to trwa długo?
Jeśli „niczego nie chce”:
to nie jest już tylko regulacja. To sygnał, by poszukać wsparcia.
Bez dramatów. Bez etykiet. Z ciekawością.
Dziecko nie musi wiedzieć, czego chce. Ty jesteś od tego, żeby na chwilę wiedzieć za nie.
To nie odbiera autonomii. To ją pożycza, aż układ nerwowy wróci do formy.
„Nic nie chcę” to nie brak charakteru. To brak zasobów.
A zasoby wracają szybciej tam, gdzie:

Autor:
Psycholog
W Mózgotece zmieniamy sposób, w jaki młodzi ludzie odkrywają swoje możliwości.