
Wiem... Ferie były piękne. Sen do oporu, mózg w trybie oszczędzania energii, a poniedziałek istniał tylko teoretycznie. I nagle bach - szkoła. Dzwonek. Plecak. Matematyka o 8:00.
Spokojnie. Da się wrócić w rytm, bez dramatów i egzystencjalnych kryzysów już w pierwszej ławce.
Po przerwie mózg działa jak laptop po długim urlopie:
- aktualizacje,
- opóźnienia,
- chwilowe zawieszki.
To normalne. Układ nerwowy lubi rytm, a ferie ten rytm skutecznie rozwaliły. Teraz trzeba go złożyć z powrotem. Bez młotka.
Nie da się myśleć bez snu. To nie lenistwo, to neurobiologia.
Nie zaczynaj od „nadrabiam wszystko w jeden wieczór”. Mózg tego nie lubi i zemści się pustką w głowie.
To nie oszustwo. To strategia.
Zrób jedną rzecz do końca:
- jedną pracę,
- jedno zadanie,
- jedną notatkę.
Mózg kocha poczucie domknięcia. Dostaje dopaminę i mówi: „Okej, to nie było takie straszne”.
Krótki spacer, kilka przysiadów, rower, cokolwiek.
Ruch poprawia uwagę i pamięć szybciej niż kolejna kawa (a Wy i tak jej nie powinniście pić).
Po feriach koncentracja jest jak zasięg w windzie. Scrollowanie ją dobija.
Najpierw szkoła → potem internet. Nie odwrotnie.
Pierwszy tydzień po feriach to czas adaptacji, nie mistrzostwa świata.
Jeśli czujesz zmęczenie, rozkojarzenie albo brak motywacji, to nie wada charakteru. To mózg wracający do trybu „szkoła”.
Nie panikuj.
Nie porównuj się z innymi.
Nie wymagaj od siebie 200% w pierwszy dzień.
Rytm wróci. Mózg się ogarnie. Ty też.
A ferie… cóż. One zawsze wracają.

Autor:
Psycholog
W Mózgotece zmieniamy sposób, w jaki młodzi ludzie odkrywają swoje możliwości.